Karta drinków na wesele to grafik pracy baru na sześć godzin. Ile pozycji wybrać, jak rozłożyć je na bloki wieczoru i co lepiej z karty wyrzucić.
Dwadzieścia pozycji wygląda dobrze na kartce. Gorzej wygląda o wpół do pierwszej, kiedy po pierwszym tańcu pod bar podchodzi trzydzieści osób naraz, a barman szuka trzeciego syropu do koktajlu, który zamówiła jedna ciotka. Karta drinków na wesele to w praktyce grafik pracy baru na sześć godzin. Wasze ulubione koktajle to dopiero punkt wyjścia.
Nie trzeba jej układać od zera. Jest szkielet, który działa i na przyjęciu dla stu pięćdziesięciu osób, i na kameralnym weselu dla trzydziestu. Zmienia się tylko liczba pozycji w każdej sekcji. Poniżej masz ten szkielet, gotowy przykład karty i listę rzeczy, które lepiej z niej wyrzucić, zanim zobaczy ją barman.
Długość karty wyznacza przepustowość baru
Sensowna karta weselna ma sześć do ośmiu pozycji z alkoholem i trzy do czterech bez alkoholu. Ta liczba wynika z jednego: ile drinków jedno stanowisko wyda w godzinie.
Każda dodatkowa pozycja to kolejna butelka, kolejny sok i kolejny rodzaj szkła, a wszystko to musi się zmieścić na blacie. Dlatego kartę układa się od strony baru: co się na nim mieści i co barman zdąży z tego zrobić.
Gin z tonikiem robi się w piętnaście sekund: lód, alkohol, tonik, plaster grejpfruta. Przy whisky sour barman odmierza, wstrząsa w shakerze, przecedza, a potem myje sprzęt przed następnym zamówieniem, czyli mniej więcej minuta. Drink z blendera to półtorej minuty i hałas, przy którym barman nie usłyszy kolejnego zamówienia. Trzymaj więc najwyżej dwie pozycje z shakera, a z blendera jedną albo żadnej.
Jeśli bar prowadzi barman na wesele z własnym sprzętem i zapleczem, tempo wydawania ustalisz z nim przy rezerwacji terminu. To dobry moment, żeby zapytać wprost: ile drinków wyrobicie na godzinę przy tej karcie. Odpowiedź zwykle od razu przycina listę o dwie pozycje.
Nie każda para się z tym godzi i trudno się dziwić. Karta to jedna z niewielu rzeczy na weselu, które para wybiera w całości sama, więc skraca się ją niechętnie.
Swoją drogą, przy stu pięćdziesięciu gościach sam dobór pozycji nie wystarczy. Potrzebne jest drugie stanowisko albo druga osoba za barem na godzinę po torcie. Bez tego kolejka zrobi się nawet przy pięciu drinkach w karcie.
Karta idzie za rytmem wesela
Goście piją co innego o osiemnastej i co innego o pierwszej w nocy, więc podziel kartę na trzy bloki i przypisz do każdego dwie, trzy pozycje. Jedno menu rozciągnięte na cały wieczór zwykle gdzieś zgrzyta.
Na powitanie działa jedna pozycja, którą barman rozlewa partiami do kieliszków i wystawia na tacy: spritz, prosecco z sezonowym owocem albo lemoniada z ziołami. Wchodzicie na salę, każdy bierze to samo i nikt nie stoi w kolejce. Cocktail hour z pełną kartą przed obiadem tylko rozciąga część oficjalną.
Po obiedzie na sali robi się sennie i to nie jest moment na kolejny koktajl. Jeśli macie baristę na wesele, espresso i flat white schodzą wtedy szybciej niż cokolwiek z baru. Kawa i deser trzymają gości przy stołach.
Po północy nikt już nie czyta karty, więc im później, tym krótsza lista i tym prostsze pozycje. Ludzie zamawiają wtedy to, co widzą u sąsiada: mojito, cuba libre, gin z tonikiem.
Mocktaile na tych samych prawach co reszta karty
Połowa sali wraca autem, ktoś jest w ciąży, ktoś po prostu nie pije, a do baru podejdą wszyscy. Dlatego trzy, cztery pozycje bez alkoholu wchodzą do karty na równi z resztą.
Postaw dwa albo trzy własne mocktaile, żeby nie skończyło się na soku i coli. Bezalkoholowy gin i bezalkoholowe wino są dziś na tyle porządne, że da się z nich zrobić drinka, a nie namiastkę. Dołóż świeże zioła, domowy syrop i wyciśniętą limonkę, a wyjdzie z tego pozycja, po którą sięgną też ci, którzy piją. Podawaj ją w tym samym szkle i z tą samą dekoracją co resztę. Gość z lemoniadą w plastikowym kubku, kiedy wszyscy dookoła trzymają koktajle w szkle, czuje się jak dzieciak dosadzony do stołu dorosłych. Nazwy też dawaj normalne, bez gwiazdki i dopisku "wersja bez alkoholu" przy każdej pozycji. Wystarczy jedna linijka na dole karty.

Wzór karty drinków na wesele
Szkielet, który sprawdza się na większości przyjęć, wygląda tak: dwie pozycje na powitanie, cztery do pięciu koktajli głównych, trzy mocktaile i jedna pozycja autorska. Przy każdej pozycji nazwa, jedno słowo o smaku i skład po polsku wszędzie tam, gdzie nie wynika z samej nazwy.
Na powitanie
- Spritz z prosecco i pomarańczą - lekki, lekko gorzki
- Lemoniada z tymiankiem i cytryną - bez alkoholu, kwaśna
Koktajle
- Mojito - rum, limonka, mięta, woda gazowana - orzeźwiające
- Gin z tonikiem i grejpfrutem - wytrawny
- Whisky sour - whisky, cytryna, cukier - kwaśny, mocniejszy
- Aperol spritz - słodkawy, lekki
- Espresso martini - wódka, kawa, likier kawowy - słodki, na drugą część wieczoru
Bez alkoholu
- Virgin mojito - limonka, mięta, trzcinowy cukier - miętowe
- Bezalkoholowy gin z tonikiem i ogórkiem - wytrawny
- Marakuja z lemoniadą i rozmarynem - owocowa, słodka
Pozycja autorska
- Drink pary młodej - wasza nazwa, wasz skład, jedno zdanie o tym, skąd się wziął
Skład podawaj po polsku i bez barmańskich skrótów. Ciotka, która czyta kartę w przygaszonym świetle, nie wie, co to jest dash bittersów, za to wie, co to cytryna.
Czego na karcie lepiej nie stawiać? Drinków na trzy różne alkohole naraz, bo jeden taki gość blokuje bar na cztery minuty. Pozycji, przy których butelka likieru stoi otwarta cały wieczór dla jednego drinka. I klasycznego Long Island Iced Tea, który w karcie wygląda efektownie, a w szklance jest pięcioma alkoholami naraz. Shoty zostaw poza kartą, to zupełnie inna rozmowa z barmanem.
Nazwy, tabliczki i to, co goście widzą przy barze
Karta przy barze jest też częścią dekoracji sali. Postaw ją tam, gdzie ustawia się kolejka. Ludzie czytają, kiedy czekają, więc podchodzą do lady z gotowym zamówieniem.
Z nazwami masz dwie drogi. Klasyczne działają od ręki, bo gość wie, czego się spodziewać po mojito. Autorskie brzmią ładniej i lepiej wyglądają na zdjęciach, ale wtedy skład pod nazwą jest już obowiązkowy. Najlepiej wychodzi mieszanka: klasyki po nazwach i jedna pozycja z waszym monogramem.
Jeśli chcecie, żeby karta miała ciąg dalszy w samym drinku, druk na drinkach przenosi monogram, datę albo wasze zdjęcie na piankę koktajlu. Na evencie firmowym w tym miejscu ląduje logo, na weselu wasze inicjały. Goście robią wtedy zdjęcia drinkom, zanim je wypiją.
Czcionka na planszy ma być duża, bo światło na sali jest przygaszone. Tabliczki z nazwami ustaw przy butelkach, nie na blacie roboczym, bo tam ląduje brudne szkło. Na stołach lepiej wypadają mniejsze karty bez ozdób, które trzeba odsuwać, żeby postawić talerz.
Najczęściej dzwonią z pytaniem o to samo
Ile pozycji powinna mieć karta drinków na wesele?
Sześć do ośmiu z alkoholem i trzy do czterech bez. Przy przyjęciu do pięćdziesięciu osób wystarczy pięć i dwa. Dłuższa karta nie sprawia, że goście wypiją więcej. Wydłuża tylko kolejkę, a na koniec wieczoru zostaje więcej napoczętych butelek.
Kiedy ustalić kartę z barmanem?
Mniej więcej miesiąc przed weselem. Barman zamawia wtedy alkohol, syropy i owoce, a część rzeczy chodzi sezonowo: na świeże maliny w listopadzie nie ma co liczyć. Sam termin obsługi rezerwuj dużo wcześniej, bo w sezonie weselnym soboty schodzą z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem.
Czy karta drinków musi być drukowana?
Nie musi. Wystarczy jedna czytelna plansza przy barze. Karty na stołach są miłym dodatkiem, ale decyzja i tak zapada w kolejce, kiedy gość patrzy na to, co barman właśnie postawił na ladzie.
Czy goście mogą zamawiać spoza karty?
Zwykle tak, w granicach tego, co akurat stoi za barem. Ustalcie to wcześniej. Jeśli wolicie zamkniętą listę, powiedzcie o tym barmanowi wprost, wtedy odsyła do karty, zamiast improwizować przy pełnej kolejce.
Od czego zależy cena baru z taką kartą?
Od liczby gości, długości obsługi, liczby stanowisk i tego, czy alkohol kupujecie sami, czy zamawiacie razem z obsługą. Sama karta ceny nie robi, robi ją skala przyjęcia. Jeździmy z barem po całej Polsce, więc podajcie nam datę, miejsce, liczbę gości i godziny, a odeślemy wycenę: napisz do nas.
Krótka karta, ułożona pod godziny przyjęcia i z mocktailami potraktowanymi serio, obsłuży wesele lepiej niż lista dwudziestu koktajli, z której połowa nie wyjdzie z baru ani razu. A tej połowy i tak nikt na weselu nie policzy poza barmanem.




